Wskrzeszanie zombie - jak NIE naklejać puzzli

Podział wg tematyki, ilości elementów, autorów. Ogólne dyskusje o puzzlach. Pytania, porady i nowości.
obuwiecieplezimowe
Pierwszy stopień puzzlomaniactwa
Pierwszy stopień puzzlomaniactwa
Posty: 6
Rejestracja: 18 lut 2013, 12:28
Lokalizacja: Wrocław

Wskrzeszanie zombie - jak NIE naklejać puzzli

Post autor: obuwiecieplezimowe » 20 kwie 2013, 21:16

Postanowiłem zrobić mały ilustrowany poradnik. Ku przestrodze. Ilustracje będą biedne, bo właściwie nie robiłem ich żeby cokolwiek pokazywać, teraz o tym pomyślałem. Inaczej mówiąc - na zdjęciach nie widać, jak bardzo emocjonujące może być układanie puzzli. Masakra :) Aha i przepraszam za duże zdjęcia, ale nie chce mi się ich zmniejszać że się tak uczciwie wyrażę.
Na początek, jak naklejać prawidłowo. Poradnik ze strony epuzzle jest dobry. Nie polecam ulepszać. Próbowałem.
http://www.epuzzle.pl/index.php?main_page=page_3

A teraz jak taka operacja wygląda gdy zabierze się do tego niedorobiony amator:

Zaczęło się niewinnie od ułożenia takiego tam sobie obrazka:
Obrazek

Następnie trzeba to było pomierzyć i w ogóle. Chciałem mieć w ramie na ścianie. Do tej pory wisiał taki obleśny dywan. Jako pochłaniacz echa jednak dość skuteczny, ale ile można mieć powieszony obleśny dywan? A ja mam cholera DWA! No miałem, teraz już tylko jeden muszę zastąpić.
W ramach czekania na wykonanie ramy zdołałem nalepić według metody z powyższego poradnika jakieś mniejsze brzydkie puzzle, poszło gładko. Pomyślałem jednak, że wszystko nie jest idealnie równe w pionie (na łączeniach płatów układanki). Teraz już wiem, że należy po prostu dokładnie tasiemkę dociąć, nie kombinować :) Ponadto przy klejeniu na taśmie zużywa się znacznie więcej kleju i jeżeli się przesadzi może on wychodzić między puzzlami.
Potem przyszła rama:
Obrazek
Obrazek

Następnie obrazek trzeba było poćwiartować
Obrazek

Później zaczęła się walka z własną głupotą. Kawałki nie chciały do siebie pasować, bez taśmy przesuwanie to właściwie sprawa beznadziejna. Zwłaszcza gdy ktoś jest tak głupi, żeby to wszystko kleić na wikol. Ja jestem. Fakt, łapie mocno. Ale przesunięcie kawałka puzzla po powierzchni... no way. Po około 1,5h walki przypominającej dobry trening na siłowni efekt był prosty do przewidzenia. O dziwo się nie zeszło. I cały misterny plan... wiadomo. Gdybym nie miał ramy to bym już dawno wyniósł to pod śmietnik, ale trochę szkoda mi jej było. Wyobraźcie sobie te emocje, kiedy po dłuuugim procesie układania (a to moja pierwsza układanka od wczesnego dzieciństwa) wszystko szlag trafia. W kadrze widać kawałek, który się nie zmieścił i początek drapania na górze.
Obrazek

Tym samym rozpoczęty został proces drapania. Kolejne żmudne ładne parę godzin. Właściwie nie sądziłem, że coś z tego będzie, dlatego drapanie zajęło mi... miesiąc około.
Tak wyglądają odklejone kawałki. Zdjęcie jest marne więc nie oddaje ich brzydoty:
Obrazek

A tak wygląda masakra po drapaniu:
Obrazek
Jak łatwo się domyślić, trochę nierówne się wszystko zrobiło. Teraz taśma, na którą psioczyłem wcześniej stała się najważniejszym narzędziem wyrównującym wszystko w pionie.
Drapania ciąg dalszy:
Obrazek

Po zdrapaniu wszystkiego przyszło to kleić ponownie. Myślicie, że wszystko musi pójść gładko? Powiem wam, co można jeszcze zepsuć! Kolejne zdjęcie zostało zrobione w momencie, gdy wybierałem się do OBI po kolejne wiaderko wikolu, którego mi zabrakło. Trochę się zdziwiłem, gdy po zużyciu całego wiaderka okazało się, że to nie jest wikol. Sam nie wiedziałem, że mam klej do styropianu w domu... kapnąłem się dopiero gdy się skończył. W każdym razie okazał się nawet lepszy. Ale bez jaj, zauważyć że coś jest nie tak dopiero jak się skończy? :D
Obrazek

Tym razem się jakoś udało, jest nawet równo, ale to już nie to samo. Widać, że układankę mocno zniszczyłem, chociaż ludzie, którzy to widzieli twierdzą, że nic nie widać. Wielkie podziękowania dla firmy Clementoni za zrobienie kartonowego pancernika. Można dwoić się i troić, a nadruk nie zejdzie!

Obrazek

A potem jeszcze zleciało ze ściany! :D

Podsumowując:
1) Nie ulepszaj metod sprawdzonych.
2) Jak je ulepszasz to sprawdź na czymś, co nie spowoduje czterech zawałów podczas zabawy.
3) Jak coś nie idzie to się przy tym nie upieraj. Lepiej zdrapać kawałek 20 X 20cm niż jak u mnie 165 X 115cm.
4) Do dużych układanek poszukaj normalnego kleju, który złapie po długim czasie. Klej do drewna to jednak zło.
5) Jeżeli nie uważasz, że wikol to zło, to smaruj po puzzlach, a nie po płycie. Wtedy to już się w ogóle nie przesuwa.
6) Jak już używasz kleju do drewna to upewnij się, że to klej do drewna, np. czytając to co jest napisane na opakowaniu.
7) Nie wieszaj tego co ciężkie na gwoździach, nawet na chwilę, jak nie masz w pobliżu wiertarki. Jeszcze spadnie i będzie... potem trzeba to cholerne gniazdko podłączać od nowa co się urwało... :)

Tak z nudów napisałem...

AnnKowal12

Re: Wskrzeszanie zombie - jak NIE naklejać puzzli

Post autor: AnnKowal12 » 27 wrz 2014, 14:12

Nie probowałam klejem do styropianu ale wikol niestety fajny nie jest;/

ODPOWIEDZ

Wróć do „Puzzle - dział ogólny”